Re: pyt do posiadaczek zmywarek

Ja mam zlew jednokomorowy a druga połowa to taki blat z rowkami do odstawiania umytych. Jak coś myję ręcznie to znaczy że szkoda do zmywarki to i szkoda żeby stało na suszarce. Wycieram i chowam w bezpieczne miejsce. A szafka nad zlewem to szafka najbliżej zmywarki (no u mnie, nie wiem jak u innych) czyli najcenniejsza bo naczynia ze zmywarki tez trzeba gdzieś postawić i się nie namachać przy tym wink

Re: Żelazko? I czy ze stacja parową czy bez?

Dzięki za porady. Używam kranówy ale z filtra, z innymi żelazkami nie było problemu zatykania. Były za to inne, rysowały się i jakby wszystkie po czasie traciły moc. Nie wiem czy to normalne. Zawsze miałam Philipsa albo Tefala, modele ze średniej półki.

Co do stacji, widzę pochwały, ale jest jedno ale. Piszecie, że nie opłaca się tego rozstawiać do jednej koszuli, a mąż często prasuje właśnie tą jedną koszulę. Ja prasuję też ubrania przed wyjściem. Podziwiam te kobitki, które znajdują czas na prasowanie całych stert prania. Ja mam troje dzieci, w tym malucha i piorę prawie codziennie. Ledwo starcza mi czasu na ogarnianie domu, obiady, zakupy, pilnowanie lekcji. Nie ma w moim rozkładzie dnia czasu na prasowanie, więc prasuję z doskoku. I teraz nie wiem czy ta stacja warta zakupu. Czy lepiej zakupić dobre żelazko i dobrą deskę, bo to też nie łatwe. Ostatnio wyklinaliśmy na deskę z Ikea, koszmarrr…



http://www.suwaczki.com/tickers/7a4avcqg2lgwuc9g.png

szczerze współczuję

nie wiem co zrobić

i nie ma co być taktownym (sępy tego typu jak A żerują na taktowności)

wplątać w to męża, niech zrobi awanturę i w ten sposób będzie przynajmniej jasno wiadomo jakie macie stanowisko na ten temat

matka Ciebie specjalnie nie słucha, męża nie wiadomo na ile – ale przynajmniej się zastanowi zanim sprosi hołotę do domu.

PO 16 latku bym sie spodziewała takiego zachowania a nie po dorosłej kobiecie wink

ps. myślę, ze możesz jasno powiedzieć, że jak się musi spotkać z A to na mieście albo u siebie w mieszkaniu.

I gdyby A się u Was zagnieździła wzywać policję i opiekę społeczną – bez skrupułów.

I A można wyprostować, ze każdy ma swoje mieszkanie i odwiedzać to się można raz w miesiącu, i najlepiej skonfrontować ją, że niby z jakiej racji miała byś udostępniać jej swój dom? Każdy ma to na co sobie zapracował. TY nie dostałaś nic za darmo i nie widzisz powodów dlaczego akurat jej miała byś pomagać (skoro robi to już państwo z naszych podatków było by to lekką przesadą)

Nienawidzę takich osób!

Re: Oceńcie..proszę…

Nie znam sie na otwartych biletach, ale wyobrazam sobie ze cena jest bardzo wysoka?

Darowalabym sobie, ale srodki na ewentualny bilet powrotny bym na koncie na pewno zostawila.

Zawsze mozna kupic bilet w dwie strony i wykorzystac ten powrotny do odwiedzin rodziny i znajomych, a potem znowu poleciec do USA. Nie wiem jak z formalnosciami wizowymi w takim przypadku jak kolezanki…





http://tickers.TickerFactory.com/ezt/t/woya9WH/weight.png

Re: Ja długo szukałam i odnalazłam..:)

Dla mnie ważne było też, aby można je było palić długo – większość świec ma bowiem woski parafinowe (mają szkodliwe działanie przy długim czasie palenia), więc szukam zawsze takich z woskiem sojowym, albo innym naturalnym (palmowym). Będąc we Francji poznałam świece firmy Procado i bardzo je polecam! Można je palić bez obawy, bo produkują je z naturalnych wosków a poza tym RZECZYWIŚCIE CZUĆ ZAPACH ŚWIECY. Świece tej firmy w wersji bardziej ekskluzywnej widziałam na stronie www.pachnacydom.com a takie zwykłe można kupić na stoiskach w centrach handlowych. Nie wiem czy w każdym mieście, w Warszawie są w Sadybie Best Mall na pewno smile Polecam bo ja jestem świeczkomaniakiem i z tych jestem bardzo zadowolona!

Do księgowych…kreatywnych:)

Mam pytanie czy w 3osobowej obecnie firmie da się zaksięgować/wrzucić w koszta jak zwał tak zwał jakimś cudem jako nie wiem prezent dla klienta etc wino, kubki reklamowe….

Dajemy klientom w prezencie m.in. wino wiec nie to, że chcę swoje własne wypite wrzucić w koszty.big_grin Jakby się to dało jakos odliczyć byłoby cudownie.

Mniejsze zło -mleko i kaszka dla malucha

Generalnie jestem załamana swoimi możliwościami w karmieniu swojej gromadki.Nie ma co jeść sadwszystko to trucizna.Depresję już sobie prawie zafundowałam -szczególnie odkąd mam sporo eko znajomych na fb…długa historia i w każdym razie problem jest i myślę że do tego wniosku dochodzi niejedna mama.

Moja najmłodsza córka ma 17 miesięcy .Półtora roku karmiłam ją piersią ale przyszedł moment na mleko modyfikowane.I nie wiem co mam zrobić.Oczywiście lekarz proponuje Bebilon i ja je podaję ale on i pewnie reszta innych ma w składzie olej palmowy ,zakazaną już podobno w usa wanilinę ,maltodekstrynę.To są te o których czytałam niefajne opinie ,reszty nie analizuję bo nie mam wiedzy a duża jeszcze ta lista składu.Zastanawiam się czy jeśli maluch nie ma alergii to nie podawać jej już normalnego mleka -pasteryzowanego ,takiego z krótkim terminem ważności.Z kaszkami też problem -nie kupuję Nestle i innych podobnych,jak musiałam to kupiłam niemiecką Milupę i rossmanową grysikową ale jest to mocno osłodzony pył o takiej samej jakości jak te nasze -jakoś ufam Niemcom w kwestii higieny zywności ale produkt też jest mocno przetworzony z mnóstwem dodatków.Sama mielę ziarno orkiszu,amarantusa albo kaszkę manną i gotuję w 90 st z mlekiem modyfikowanym kilka minut aby na koniec zmiksować wszystko z bananem.Kaszka jest gęsta ,pyszna i maluch na niej przesypia cale noce po kolacji.Na kaszce z pudełka budzi się o 2 w nocy..

Ale tu też nie wiem czy nie popełniam błędu -bo może mleko modyfikowane traci na wartości w 90 st.I lepiej podawać dziecku kaszkę gotową która wymaga wody 50 st.tylko mam wrażenie że te kukurydziane i ryżowe to sam pył…

Re: Może ktoś będzie mógł pomóc niewidomej kotce?

kaga9 napisała:

> Jesteś bardzo fajną osobą, Squirk, co stwierdzam nie po raz pierwszysmile

Nie wiem, co napisać, więc się zarumienię i posiedzę z wielkim uśmiechem na twarzy, dziękuję smile)

>

> Trzeba przyznać, że autor tekstów na Centaurusie pisze bardzo sugestywnie, zaws

> ze ryczę po otrzymanym od nich mailu.

Właśnie stwierdziłyśmy z zaprzyjaźnionymi kociarami że nie ma takiej opcji żeby nie przekroczyć comiesięcznego budżetu na zwierzaki, po prostu nie ma opcji, tyle tej bidy potrzebuje leków, domu, czegokolwiek żeby poczuło że życie może być dobre. Ze 2 m-ce temu byłam z Mniejszą na USG (tak, mój gryzonek, waga 26 gramów, miał USG, jak sobie to przypomnę…wink) w klinice Bemowo, jakaś pani, bardzo przybita, oddawała 4 maleńkie kociaki, znajdy, tak małe że jeszcze nie umiały mraukać tylko syczały i robiły mikrowachlarzyki bojowe z łapek smile, kobieta nie mogła ich zatrzymać, miała już w domu całe stadko kotów, ale ciężko to zniosła. Ktoś inny by zignorował, pozwolił umrzeć, nie do każdego dociera że to nie jest „tylko kot”, „tylko pies”, że to przyszłe lata szczęścia i satysfakcji dla obu stron, że zwierzak, nawet maleńki, „robi” dom, wychowuje człowieka i sam staje się powodem do dumy. Będziemy dopytywały portal o tę kociczkę, chciałabym, żeby się jej udało, niewidomy kot potrafi sobie doskonale radzić wbrew pozorom, widziałam, także na zywo.

smile



Chaotyczna neutralna.

Re: "oberwany" brzeg blatu biurka

ja ostatnio odkryłam własciwości kleju „magik”, który mozna kupic w papierniczym.. może i Twoje dziecko używa,bo ja dopiero go poznałam jak moje poszło do przedszkola wink I kleiłam tym juz rózne rzeczy zabawki plastikowe, drewniane, stłuczoną pokrywke od cukiernicy a nawet szuflade, która sie rozklekotała smile

u mnie sie sprawdził i zawsze go mam pod ręką..

nie wiem,czy chodzi ci o góre blatu,czy bok.. jesli góra to przykleic i na noc postawic coś ciężkiego..książki na przykład.. a bok (listwe) to bym posmarowała i sznurkiem obwiązała na noc (mam nadzieje,że sie da)

Re: Kilku letni brud wżarty w fugi

Ok, szkoda, że nie mogę teraz wrzucić zdjęć, ale ja tego dokonałam. Z fug, które były wręcz graqfitowe od brudu, mam aktualnie białe. Nawet nie wiedziałam, że powinny być białe w takim stanie je zastałam big_grin

Ale tak: Myłam bardzo gorącą wodą, tak z 3 razy, bez dodatku środków czyszczących. Fugi oczywiście nie zrobiły się od tego czyste, ale brud się jakby rozmięczył. Następnie szorowałam szczotką (taką na trzonku) z użyciem jakiegoś najzwyklejszego żelu do czyszczenia, takiego no name, co był w domu. Fakt zużyłam pewnie z 50 litrów wody, żeby to zmyć, ale sporą część pracy miałam za sobą. Oczywiście wszystko robiłam gorącą wodą. Kolejny krok to byla już mała szczoteczka, ale taka podłużna z 6 rządkami włosia, a nie do zębów, i tak: na fugę bezpośrednio cif (z wybielaczem – innego nie miałam) i po kilkunastu ruchach szczotką po fudze już była jak nowa. Odkąd przeprowadziłam ten zabieg, mam białe fugi i płytki jakby z 3 tony jaśniejsze. Powtarzam zabieg co kilka miesięcy, ale już nie na taką skalę, gdyż te fugi strasznie szybko łapią wszelki brud uncertain

Było to dość męczące i czasochłonne, ale rezultat wynagrodził trud smile



~Wiem, że dużo nie wiem, ale z wyjątkiem tego czego nie wiem – wiem wszystko.~

Re: jak myslicie warto zamówić

Cena jest szokująco niska, więc zapala mi się alarm w głowie. Nijak nie pojmuję, jak można zrobić przyzwoicie za taką cenę tyle mebli i jeszcze dodać markową umywalkę (!). Z drugiej strony, przy takiej cenie można się w razie czego pokusić o wymianę okuć na przyzwoite, gdyby te w paczkach okazały się badziewne. Poza tym towar, jeśli się okaże tandetą, można zwrócić, tyle że trzeba będzie opłacić koszt odesłania. Prawdę mówiąc, nie wiem co Ci radzić.

Re: Gaz ze zbiornika

Nie ma idealnych rozwiązań. Uciekacie od dzierżawy zbiorników, ja też w ubiegłym roku postanowiłem być mądrzejszy od wszystkich, którzy podpisywali umowę na dzierżawę i dostawy gazu. Będę sprytniejszy. A co tam – kupiłem zbiornik i się uniezależniłem od firm, które dyktują warunki i ceny. Gdybym tylko wiedział ile mnie to będzie kosztowało czasu i nerwów, to bym sobie odpuścił. Gaz owszem, tańszy, ale jakoś jak porównywałem spalanie u mnie i u znajomych (przy domu o podobnej kubaturze), to albo kupiłem słaby gaz, albo grzałem bardziej, sam nie wiem. To jest szczegół,, w tym roku upoluję gaz tanio, ale może już od innego dostawcy. Najgorsze było to, że sezon w tym roku był bardzo długi, codziennie ze strachem w oczach sprawdzałem stan i zastanawiałem się, czy wystarczy. Dużo tych nerwów, ale łudzę się jeszcze, że w dłuższej perspektywie ta inwestycja się zwróci. Trochę przeraża mnie to, że mówicie o opłatach za utylizację zbiornika, prawdę mówiąc nie myślałem o tym podczas zakupu. Kupiłem używany, ale w bardzo dobrym stanie. Czy ktoś z was mógłby mi powiedzieć ile lat wytrzyma taki zbiornik, żeby znów nie było zabawy z UDT… ehh..