Re: Bierzmowanie, wyjaśnijcie mi coś, prosze…

Mam syna świeżo po bierzmowaniu /czerwiec/ Przez ostatni rok szkolny obowiązkowo uczestniczyli w „szkoleniu” z katechetami /godzina/. Potem spowiedź i msza św. To było raz w miesiącu-data była zapowiadana ze spotkania na spotkanie. I nic więcej.Oczywiście do kościoła chodzimy w niedziele i święta i nie jest to dla nas żadne novum.Ale bez pieczątek. Zresztą mieszkamy w innej parafii /ba! nawet diecezji-po prostu gdzieś ta granica przebiega i własnie tutajsmile/ Ale w szkole było parę takich osób mieszkających gdzie indziej i nie było z tym najmniejszego kłopotu.Nikt nie sprawdzał.

Jedyne do czego mam letkie pretensje to data bierzmowania podana dosłownie w ostatniej chwili-tak jakby nie można było tego ustalić choć miesiąc wcześniej. Rozumiem,że biskup,że zajęty,ale przecież my też musieliśmy się przygotować-chciałam być na uroczystości,zaprosić dziadków a i syn,który miał być świadkiem, musiał dojechać na czas. No,ale trudno-wszystko odbyło się ładnie a przyjechał wcale nie biskup,tylko jakiś nie-biskup,ale wyznaczony do tej własnie parafiismile w tym właśnie celu.

Re: Bierzmowanie, wyjaśnijcie mi coś, prosze…

Gdy ja przypomnę sobie moje bierzmowanie,to łezka się w oku kręci.Byliśmy przejęci.Było wielkie dla nas święto,chociaż bez dzisiejszej pompy.Efekt tych pieczątek i połajanek jest taki,że cała klasa mojej chrześniaczki,po odbębnieniu bierzmowania,zrezygnowała z lekcji religii.

Dwie rodziny moich znajomych nie wzięlo ślubu kościelnego i nie ochrzciło dzieci.Coraz częściej to się zdarza,co nie znaczy,że nie chodzą do kościoła,nie kultywują świąt.

Mają po prostu dość biurokracji kościelnej,zadęcia,tej choroby,która toczy współczesny kościół polski. Pewna dziewczyna w moim zakładzie chciała wziąć ślub kościelny,myśląc o przyjęciu pierwszej komunii i bierzmowania.Okazało się,że nie była również chrzczona.Normalny ksiądz załatwił tą sprawę po bożemu,w skupieniu w 2 miesiące.Jak widać można,tylko naszym duchownym,przewróciło się w głowach.

Re: Oceńcie..proszę…

Zapytala co Ty bys zrobila na jej miejscu – ja bym odpowiedziala szczerze, ze na jej miejscu juz bym sie pakowala.

Niech koniecznie ma osobne konto z sumami wystarczajacymi na kupienie prawie natychmiastowych biletow powrotnych dla siebie i dziecka, paszporty niech schowa w sobie tylko znanym miejscu, jesli sie boi co mily pan moze na miejscu wyczarowac. Ale mysle, ze bedzie dobrze. Z mamusia moze na skajpie konwersowac nawet 5 razy dziennie.





http://tickers.TickerFactory.com/ezt/t/woya9WH/weight.png

Re: Jak się zabezpieczyć?

jest taki przepis w polskim prawie pracy który mówi, ze jeśli pracodawca wiedział że pracownik kontynuuje prace (a pracodawca wie że ona jest w pracy + koleżanka ma wręcz wydawane kolejne predyspozycje) mimo wygaśnięcia wcześniejszej umowy to ma przedłużoną tą umowę – jak by podpisała następną.

najlepiej jeśli zadzwoni do państwowej inspekcji pracy i dokładnie zapyta o podstawę prawną tego przepisu

i zapyta tam co w powyższej sytuacji

dla niej najlepiej, żeby skopiowała sobie korespondencję z szefem (przed i po zakończeniu umowy) i dowody swojej pracy – korespondencję z klientami, może zadzwonić z biura do siebie na telefon komórkowy (i potem biling będzie – może być dowodem w sądzie pracy, ze była wtedy w pracy)

aaa… i jeśli sprawa nie rozwiąże się podpisaniem umowy – jak obiecywał szef niech wystawi w necie opinie o pracodawcy – są strony WWW (fora) gdzie można zasięgnąć opinii o miejscach zatrudnienia – czy warto itd

Re: Czy WDPD robi dla studentów domowe jedzonko?

To nie chodzi to, że student nie może sam ugotować. Mój radzi sobie nieźle z gotowaniem i nawet lubi gotować. Nie przyjeżdza często bo ma daleko, ale jak już jest, to przygotowuję coś żeby sobie zabrał- chodzi o miły gest, „pamiątkę” z domu. Robię, to, czego on sobie sam nie robi żeby miał odmianę: najcześciej kotlety schabowe (nie dorobił się tłuczka do mięsa) i bigos.

remont juz 2 lata……

Mój sąsiad robi juz remont 2 LATA !!!!! zaczął jak byłam w ciaży, teraz mam 17 m-c bliźniaki i jest to katorga… zaczyna łupać i wiercić od 7-8 rano i konczy o 21 dzień w dzień (po za niedzielami choć i tu sie zdarza).

Dla co poniektórych też jest to normalne?

Pasteryzacja w piekarniku – mam problem

Witajcie! Znalazłam gdzieś informację, że można pasteryzować słoiki w piekarniku. Dla mnie to lepsza opcja niż tradycyjna pasteryzacja na mokro, wchodzi więcej słoików na raz i robi się to szybciej. Ale chyba coś poszło nie tak. Zrobiłam brzoskwinie w syropie, wstawiłam je do zimnego piekarnika i ustawiłam temp. 150 stopni, były w piekarniku jakieś 30 minut. Potem go wyłączyłam i pozostawiłam w środku do ostygnięcia. Po tygodniu od zrobienia okazało się, że niestety wszystko jest zepsute, wieczka łatwo się odkręcają, a brzoskwinie w środku są sfermentowane. Co zrobiłam nie tak?

– czy po wyjęciu z piekarnika powinnam dokręcić słoiki i ustawić je do góry dnem? Tego nie zrobiłam, bo najpierw były za gorące i nie chciałam za szybko wyjmować, żeby nie wybuchły, a jak przestygły to czy jest jakiś sens w odwracaniu do góry dnem? Może tylko trzeba podokręcać? Ja tego nie zrobiłam.

– owoców do słoików dałam dużo + zalewa, wszystko tak mniej więcej 1cm od nakrętki. Może za dużo ich było?

Jeśli możecie pomóc zdiagnozować problem będę wdzięczna. Szkoda, tyle roboty na nic, wszystko do wyrzucenia, a miały być smaczne brzoskwinie na zimę sad

Podzielcie się proszę sprawdzonym przepisem na pasteryzację w piekarniku. Dziękuję.

Przecier z pomidorów – czym robicie?

Witam wszystkich,

obecnie mam hopla na punkcie przecieru z pomidorów, w zeszłym roku sie zaczęło i nie może skończyć smile W tymroku mam plan przerobić 200kg aby starczyło na cały rok dla mojej rodziny i znajomych.

Nabyłam takie ręczne urządzenie ale od razu mówię – to nie jest urządzenie dla mnie. Za dużo roboty, a przy tych ilościach pomidorów jakie mam do przerobienia czuję że po prostu nie dam rady.

Czy może mi ktoś polecić coś lepszego???

p.

Monika

Re: że niby głupie my som?

Dobre smile

Mniej więcej w tej chwili przerabiam z moim zaobrączkowanym i testosteronowcem od nadzoru to samo smile Ponieważ obaj zaleźli mi za skórę, zacisnęłam zęby i postanowiłam sie dokształcić „w temacie bram”. Tym bardziej, że nieprzejednane stanowisko inspektora nadzoru – brama od tego a nie innego producenta i nie ma dyskusji – zrodziło podejrzenie, ze facet kręci z nimi wlasne lody i ma jakies swoje układy. A ze mnie przy okazji robi głupią i na moją wzmiankę o bramach hormanna puka się w czoło. Dowiedziałam się więc wszystkiego o tej promocji, o której slyszałam, zadzwoniłam do dealera, żeby mieć pojęcie o cenach, weszłam na stronę, obczytałam się, a co wink wynotowując sobie niektóre parametry – przepuszczalność ciepła, szybkość napędu. Tak przygotowana stanęłam do starcia z testosteronowcem. Na moją prośbę, żeby mi podał grubość paneli tej bramy, co to ją ma upatrzoną dla nas – podniósł brwi. Jak go poprosiłam o podanie parametru termoizolacyjnego – zaczął się pocić, a zaobrączkowany popatrzył na mnie, jakby mi nagle zaczęło coś rosnąć na twarzy. Jak podałam parametr termoizolacyjny wyczytany w prospekcie z bramami segmentowymi hormann i powiedziałam, że jeśli znajdzie coś podobnego, możemy wrócić do tej rozmowy – to nawet mi się go żal zrobiło, bo wyglądał, jakby dostał wiadomość, że mu „3 tony ziemniaków w piwnicy zgniły”.

Tak se myslę, że może ja zaczęsto odpuszczałam, tzn. milcząco zgadzałam się na to, co wybiera zaobrączkowany… I teraz mi łażą po głowie jak chcą smile)

joaska

Do księgowych…kreatywnych:)

Mam pytanie czy w 3osobowej obecnie firmie da się zaksięgować/wrzucić w koszta jak zwał tak zwał jakimś cudem jako nie wiem prezent dla klienta etc wino, kubki reklamowe….

Dajemy klientom w prezencie m.in. wino wiec nie to, że chcę swoje własne wypite wrzucić w koszty.big_grin Jakby się to dało jakos odliczyć byłoby cudownie.

Re: Katarzyna Bosacka i jej program

czepiasz się. mnie tam to zwisa – taka forma programu i tyle. podejrzewam, że gdyby podawała fakty na sucho, nie zdobyłaby wielkiej publiki. to jest program przede wszystkim dla widza przeciętnego, o niezbyt wyrafinowanym zmyśle artystycznym, czyli inaczej mówiąc, żeby zwykła polska baba o średnim ilorazie inteligencji była w stanie to obejrzeć.



heaven or las vegas

Re: Pracownik z bazą klientów? Wytłumaczcie mi pr

Szczerze, nie ogarniam tego potoku słów….

A taj gwoli sf, opowiem Ci bajeczkę fantastyczną, która wydarzyła się naprawdę.

Mojej siostrzenicy teściowa pracowała w firmie szkoleniowej. Organizowała szkolenia. Znała doskonale rynek, czyli: klientów (pracownicy różnych firm), hotele, szkolących (wykładowców). Ze służbowych rzeczy do dyspozycji miała tylko komputer firmowy i telefon stacjonarny. Komórka była prywatną, którą musiała używać do celów służbowych, bo nagle trzeba było zadzwonić do klienta i potwierdzić rezerwacje, nawet jak była poza siedzibą firmy, a powinna mieć jednak dostęp do służbowych sprzętów.

Wiedziała ile co kosztuje i ile zostaje pracodawcy na czysto. Poprosiła o podwyżkę, skromną, kilkaset złotych. Bez tych pieniędzy pracodawca nie umarłby z głodu. Pracodawca odmówił podwyżki. Teściowa siostrzenicy złożyła wypowiedzienie i założyła własną firmę.

Nie musiała wykradać żadnej bazy. Wszystko miała w głowie.

Propozycje szkoleń poszły oficjalnie do firm, nawiązała kontakty z hotelami. Wieść się szybko sama rozniosła i wykładowcy sami się zgłaszali do współpracy.

Efekt taki, że poprzedni pracodawca omawianej kobiety, stracił ponad 60% przychodów.

Oczywiście pretensje były, sprawa w sądzie, tyle że przegrana dla „poszkodowanego”.

Na jakiej podstawie nie wolno jej było skontaktować się z hotelem, którego adresy są ogólnie dostępne? Kto zabroni i na jakiej podstawie kontaktów z potencjalnymi firmami?

Jedynie do czego można się przyczepić, to wiedza na temat cen, rynku i wysokości stawek dla szklących. Ale i tak do tego laik dojdzie na zasadzie prób i błędów.

Wszyscy, klienci, ludzie z hoteli, wykładowcy znali panią Elę, a nie pana właściciela firmy szkoleniowej, którego nigdy na oczy nie widzieli.

To, że pan prowadzący działaność gospodarczą ma bazę danych klientów, nie oznacza, że te firmy są zerezerowane tylko i wyłącznie dla tego pana.

Do firm można dotrzeć w różny sposób i to oficjalny: książka telefoniczna, rejestry handlowe i w końcu można kupić w firmach zajmujących się pośrednictwem gospodarczym. Bazy danych można kupić oficjalnie.

A pani Ela na tyle była sprytna, że oferty nie były wysyłane bezpośrednio do firm do osób konkretych, a ogólnie do firmy. I tak każdy kto zobaczył na dole pisma podpis, kojarzył osobę i tym bardziej chętnie korzystał z oferty.

Dlatego przegrał sprawę poszkodowany, bo nie można było udowodnić wykorzystania bazy ani działania na szkodę poprzedniego pracodawcy.

Adres i kontakt to nie patent, więc nie wsadzaj tego wszystkiego razem z projektem domu, bo projekt domu to inna sprawa (dzieło) niż ogólnie dostępne dane adresowe firm.

Re: Nie mogę znaleźć pracy, a chcę uczciwie praco

kariera.forbes.pl/oferty-pracy-dla-urzednikow-z-jawnym-wynagrodzeniem,artykuly,159358,1,1.html

W efekcie w jednym miejscu w internecie będzie można znaleźć ogłoszenia o naborze do korpusu służby cywilnej, na urzędników samorządowych, a także do szkół, przedszkoli i szpitali.Takie zmiany przewiduje najnowsza wersja projektu nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która trafiła do uzgodnień międzyresortowych – pisze „Rzeczpospolita”.



Przez żołądek można dotrzeć do serca lub do …