Sens wymiany okien – czy da się wstawić bez strat

Dom jednorodzinny okna „wołomińskie” rozkręcane – wiek 20 lat. Zdrowe drewno, okna nieszczelne, ale woda leje sie do środka jak deszcz baaaaardzo zacina, szyby zimne, duża przenikalność termiczna. Okna zamontowane przed tynkowaniem domu, więc tynk wewnątrz jest do zawiasów okien – dzięki temu ramy mało wchodzą w światło okna – tylko 8cm od muru ściany bocznej. Chciałbym zmienić te okna, ale domyślam się, że jak przyjadą fachowcy z małą ilością czasu na wykonanie, to wytną stare okna, wyciągną ze szczelin co się da, zaszpachlują dziury po starych oknach, powstanie gładka ściana i na piankę obsadzą nowe okna. Nowe okna mają 13cm ramę z futryną, więc z każdej strony okna stracę 5cm, czyli 10cm światła całkowitego okien w porównaniu z obecnymi oknami. Wcale mi się nie podoba takie rozwiązanie, bo wolę patrzec przez szybę, a nie na szerokie futryny, które powinny być w murze. Jakie macie doświadczenia, czy odkuwali wam całe futryny ? Jakie były straty w tynkach i czy ekipa doprowadziła to do porządku? Jak wyglądały pomiary okien przed zamówieniem, kiedy futryna jest w murze ? Proszę o info.