Re: skąd brać siłę aby schudnąć???

Mam trochę inne podejście do odchudzania, trzymania wagi i zdrowego żywienia.

Moja teoria jest taka że nawet o nie wiem jak „zdrowym” jedzeniu będziesz myślała to w końcu je zjesz. Tylko czy na pewno potrzebnie?

Moje BMI utrzymuje się w okolicy 19. Zdarza mi się jeść i to nawet często totalne świństwa z punktu widzenia dietetyka. Nie mam specjalnego daru spalania ale…

Jeśli zeżre np. trzy lepkie od dżemu naleśniory albo wyżłopię dwa piwa, wciągną całą nadziewaną czekoladę która koło czekolady tylko leżała czy kebab od turaska cały w gęstym czosnkowym sosie to jestem bardzo długo syta. Nie myślę o tym że zgrzeszyłam, nie myślę że powinnam zjeść coś innego, w ogóle o jedzeniu nie myślę bo jestem syta. Za to myślę o przyjemnościach. O tym że dziś piękna pogoda więc samochód nie koniecznie, rower będzie akuratny, o tym że jutro zajęcia jogi a dziś wieczorem mogę sobie wyskoczyć na rolki. A jak pogoda dalej dopisze to sobie w pięknym słońcu skopię ogródek. I robię to. Jak poczuje głód to zacznę się zastanawiać co mogę znów zjeść.

Dziewczyny, na jednym kebabie w bułce spokojnie półtora doby można pociągnąć do pierwszego głodu, pod warunkiem że się ma inne zajęcia niż siedzenie przy garach.