Re: oooo Kochana…..

I mam do was pytanie, czy w takiej sytuacji przyszło by wam w ogóle do głowy zachować sie, jak ta moja koleżanka?

Gdybyście byli moimi bliskimi znajomymi, a mnie by rzeczywiście nie było stać na prawnika, to bym zapytała, czy Twój mąż może mi udzielić jednorazowej porady i jakoś nakierować na dalsze postępowanie, natomiast niezależnie od stopnia zażyłości nigdy nie zdecydowałabym się poprosić o prowadzenie całej sprawy, bo to już jest wyłudzanie czy wręcz żebractwo.

Czy swoim znajomym robicie coś z czego żyjecie za darmo? (wiecie o co mi chodzi, bo trochę dziwnie zabrzmiałosmile)

Mnie się zdarza i czasem się o to denerwuję, ale z drugiej strony każdy czasem potrzebuje pomocy i przysługi (ja też) i nie wyobrażam sobie kasować znajomych za podzielenie się moją wiedzą i umiejętnościami, tym bardziej, jeśli nie wymaga to ode mnie większego nakładu pracy. Natomiast wszystko ma swoje granice rozsądku.