Re: GorzkieŻale – sąsiedzi

Wiem, że można. Poprzednie miejsce zamieszkania to kilkunastoletni bloczek. 26 mieszkań. Większość znała się z imienia, wszyscy się sobie kłaniali. Były grille, baseny, pomoc sąsiedzka itp także wiem, że można



Czy świat bardzo się zmieni, gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy, wkurwieni?

Re: GorzkieŻale – sąsiedzi

Uśmiecham się big_grin

Ależ to musi być dla niektórych denerwujące smile

Co do odgrodzenia się – część mieszkań na parterze ma postawione przesłony i to na wysokość 180cm tongue_out także moje 150 cm nie byłoby takie straszne big_grin

Ja mam 65 cm a jak widać i tak nie zniechęca to niektórych do traktowania tej powierzchni jako części wspólnej.



Czy świat bardzo się zmieni, gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy, wkurwieni?

Re: GorzkieŻale – sąsiedzi

wyluzować – wszędzie mogą trafić się sąsiedzi nie do końca nam pasujący…

rzeczywiście odgrodziałbym się szczelnym płotkiem na wysokość 150cm big_grin

mieszkanie moje-moja twierdza!

pozostałabym miła i nawet gdybym nie mówiła wszystkim DZIEŃ DOBRY to bym się uśmiechała…



Nie mów o sobie źle….inni zrobia to znacznie lepiej wink

Re: GorzkieŻale – sąsiedzi

znajomi wyprowadzili się 25 km od gdańska i zamieszkali w bliźniakach

około 10 rodzin

większość z dziećmi i psami wink

wszyscy się witają, robią wspólne ogniska, dzieci spędzają razem czas….DA SIĘ tongue_out



Nie mów o sobie źle….inni zrobia to znacznie lepiej wink

Re: GorzkieŻale – sąsiedzi

Niepotrzebnie się chyba tak wczuwasz w relacje z sąsiadami, tym bardziej, że chyba nie są tego warci i nie ma między wami żadnej „wspólnoty”. Teraz to nie czasy „Domu”, wspólnych imprez, grillowania, plotek przy trzepaku. Każdy sobie rzepkę skrobie, trzyma się swoich ścian.

Co do mówienia „Dzień dobry” – jak człowieka nie znam, to się nie witam. Większość ludzi chyba się do tego stosuje, twoi sąsiedzi też. Jak mi ktoś nieznajomy mówi, to odpowiadam, ale zawsze się dziwię i zastanawiam „skąd ja znam tego człowieka??” bo zakładam, że skądś się musimy znać, coś nas łączy, skoro mnie tak wita i mam wyrzuty sumienia, że nie pamiętam…

Re: GorzkieŻale – sąsiedzi

Budzik no i jeszcze jedno, skoro nie muszę się kłaniać bo ich nie znam właściwie to skąd wziął się osąd sąsiadek, że jestem chamska i niewychowana bo się im nie kłaniam?

Kurde no! Może ja teraz drążę niepotrzebnie temat, ale dzisiejsza sytuacja z tym niemowlakiem i reakcja jego mamy wyprowadziły mnie z równowagi.



Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć…

Re: GorzkieŻale – sąsiedzi

Budzik to ja wiem, że nie ma to jak własny dom, wychowywałam się domku i może stąd moje jakieś dziwne nawyki smile

Co do mówienia „dzień dobry”, ja tak zostałam nauczona, że w miejscach wspólnych mówi się to grzecznościowe „dzień dobry”. Nie wiem jakoś głupio jak spotykam kogoś przy skrzynce na listy i nie ma tej interakcji. Samo to, że ktoś się wita, a ta druga osoba nie jest nawet w stanie skinąć głową czy się uśmiechnąć mnie jakoś drażni. Wszak teren budynku to w jakiś sposób przestrzeń wspólna i jakaś zażyłość jest, w sklepie nie mówię oczywiście do każdego dzień dobry big_grin

Kurde nie wiem teraz czuję się winna temu, żeby się witałam, chociaż intuicja podpowiada mi, że właśnie tak powinnam robić.



Czy świat bardzo się zmieni, gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy, wkurwieni?

Re: GorzkieŻale – sąsiedzi

1. nie ma to jak własny dom wink

2. sąsiedzi widać z góry założyli, że „sąsiad – twój wróg” i nie ma się co spoufalać, co udowadniają swoim zachowaniem.

3. co do mówienia „dzień dobry” – jak byłam mała, mówiłam to każdemu spotkanemu człowiekowi, po czym mama uświadomiła mnie, że wita się tylko ludzi znajomych, nie WSZYSTKICH spotkanych. Znasz wszystkich sąsiadów (coś więcej poza wiedzą, że mieszkają w tym samym bloku), że czułaś potrzebę witania się z nimi i tego samego od nich oczekiwałaś? Przecież to obcy ludzie. Ja się nie dziwię. Ja też mówię „Dzień dobry” tylko tym osobom, które osobiście znam, nie tylko wiem, gdzie mieszkają.

GorzkieŻale – sąsiedzi

W drugiej połowie ubiegłego roku zmieniłam miejsce zamieszkania, miało być lepiej, a jednak coś jest nie tak. Oczywiście sąsiedzi. Uprzedzam, że budynek w którym aktualnie zamieszkuję to nowe budownictwo, przez większość nazywane apartamentowcem, zamknięty teren, ochrona, kamera na każdym kroku itp.

Wydawałoby się, że wśród mieszkańców powinna być zauważalna choćby minimalna kultura osobista.

Przez pierwsze dwa miesiące witałam się z mieszkańcami klasycznym „dzień dobry/dobry wieczór”, jednak odpowiedź uzyskiwałam od dosłownie trzech osób!

Po tym czasie po prostu przestałam, nie miałam zamiaru kierować swoich słów w nicość. Żeby nie było: uśmiech, powitanie i lekkie skinienie głowy, bez względu czy osoba była starsza czy młodsza.

Aktualnie sytuacja wygląda tak, że powitanie kieruję do 3 osób! (na 100 mieszkań), są to osoby, które odpowiadały lub same się witały. Powitanie skierowane w moją stronę słyszę od kilku mężczyzn i to tylko w sytuacji kiedy jestem sama i oni również big_grin Tutaj nawet dzieci nie mówią sąsiadom „dzień dobry”.

Przestałam, wszak ile można.

I teraz pojawił się problem: ostatnio usłyszałam w rozmowie sąsiadek, że jestem chamska i niewychowana bo nie kłaniam im się. Nie powiedziały tego bezpośrednio do mnie, rozmawiały u jednej z nich na tarsie, czyli w sąsiedztwie mojego.

Robić coś z tym? Nie wiem no na przykład zacząć na powrót kłaniać się uniżenie tym dwóm paniom?

Nie ukrywam, że cała sytuacja nie jest jakoś fajna, absurdalnych sytuacji jest tutaj wiele i po prostu ja już straciłam jakąkolwiek chęć na nawiązanie normalnych stosunków sąsiedzkich.

Tak z absurdalnych sytuacji, dla nakreślenia niektórych zachowań:

Sąsiadka A(przez ścianę, balkony niedaleko siebie) do mnie: – „Mogłaby Pani nie wychodzić na zewnątrz w momencie kiedy moje koty tu są. Stresują się”

Sąsiad B( mieszkanie nad moim) – piątek godzina 18, montujemy meble, po złożeniu dwóch krzeseł ( 4 uderzenia młotkiem) zszedł do nas i z oburzeniem zakazał nam „walenia po nocy” – stwierdziliśmy, że nie będziemy sobie psuć relacji z sąsiadami i meble złożyliśmy na następny dzień.

Ten sam sąsiad jakieś 7 tygodni później przez 3 weekendy non stop wiercił coś, nie były to normalne godziny, ale na przykład od 7 do 9 rano w sobotę i niedzielę, oraz w niedzielę od 21 do północy. O 23 nie wytrzymałam tego hałasu i poszłam, usłyszałam, że jest u siebie i może sobie dwie dziury wywiercić uncertain

Sąsiad C (z ostatniego piętra) – notorycznie zrzucał niedopałki papierosów, tak że codziennie mogłam zbierać kilkanaście od siebie z „ogródka”. Rozmawiałam o tym z ochroniarzem, wskazał mi kto jest temu winien. Porozmawiałam i poprosiłam o używanie popielniczki itp… wiecie co big_grin Mam aktualnie o wiele mniej kip u siebie, większość leży jakiś metr dalej uncertain

Sąsiadki „Matki” – mieszkam na parterze, mam taras i kilka metrów ogródka, jakieś 10 metrów od okien jest część wspólna: piaskownica i kilka ławek, trawnik, krzaczki itp.

Przy aktualnej pogodzie okno balkonowe mam uchylone, popołudniami mam towarzystwo w postaci kilku mam i ich dzieci, od 6 do 11 dzieci. Niech sobie krzyczą, biegają itp., ale już przychodzenie do moich okien i wkładanie rąk do mieszkania to przegięcie. Zrywanie kwiatów, przerzucanie piłki przez płotek itp. – no nie na moje nerwy niestety. Zwróciłam już z 3 razy uwagę Mamom, aby wytłumaczyły dzieciom, że to jest mimo wszystko teren prywatny i niektórych rzeczy nie można robić. Cóż poskutkowało na pół godziny. Ale tak: pół godziny temu bezpośrednio przy moim ogródku Pani postawiła wózek z niemowlakiem (bo cień), a ze starszym dzieckiem poszła na drugi koniec tej części wspólnej. Niemowlak zaczął płakać, po przynajmniej 5 minutach przyszła jego mama i wiecie co big_grin big_grin big_grin przeszła przez płotek, zapukała do moich drzwi balkonowych (uchylone) i zaczęła krzyczeć, że dziecko jej straszę i teraz go nie uspokoi.

Co ja mam zrobić?

Szukać innego mieszkania? Odgrodzić się dwumetrowymi przesłonami?

P.S.: wygląda to jakbym im coś zrobiła i bardzo mnie nie lubi przez to, ale naprawdę nie widzę żadnych powodów. Nie jestem uciążliwą sąsiadką. Nie robię nic co mogłoby kogoś wkurzyć.

Nawet młynek do kawy czy blender odpalam przy zamkniętym oknie, żeby nie generować zbyt dużego hałasu sad



Przegrajmy wszystko i przestańmy istnieć…

drzwi zewnetrzne meranti 450+ czy modrzew?

Witam

Musze wymienic w domu drzwi wejsciowe (czesciowo zadaszone). Obecne, z modrzewia europejskiego maja ok 30 lat i wygladaja bardzo dobrze (tylko znacznie wyblakly) ale sa nieocieplone i niezabezpieczone no a w domu przybylo osob niepelnosprawnych ktore nie ochronia dobytku…

Lokalni fachowcy proponuja mi drzwi z meranti 450+ ktory nieco mniej mi sie podoba. Czy warto upierac sie ponownie przy modrzewiu? Ktory gatunek rokuje lepszy stan za kolejnych co najmniej kilkanascie lat? Dab nProsze o radyiestety z pewnych powodow odpada…

Prosze o rady

Re: Pompa ciepła powietrzna- do przygotowania c.w

Witam, ja jestem od niedawna posiadaczem pompy ciepła produkcji MuoviTechu. Dwa miesiące to co prawna za mało, żebym mógł powiedzieć, ile dokładnie mnie wychodzi grzanie wody, ale różnicę w rachunkach widać sporą. Mi się wydaje, że nie bez pzyczyny teraz się wszyscy rzucają na pompy. Wiadomo, Polak umie sobie policzyć, co go najtaniej wyjdzie 🙂

Re: Co to znaczy dom pasywny

Oczywiście architektura to kwestia gustu i mogą być to domy bardziej lub mniej wymyślne. Ważne aby dom miał niskie zapotrzebowanie na energię, aby ten cel osiągnąc to warto wymurować ściany z betonu komórkowego ponieważ posiada najlepszy wsp termoizolacyjny ze wszystkich powszechnie stosowanych materiałów.

ceny robocizny we Wrocławiu

Witam,

poprzednie wątki na ten temat są sprzed wielu lat…

ciekawa jestem ile teraz warte jest:

– położenie kafelków,

– gładziowanie ściany,

– malowanie

w przeliczeniu na metr kwadratowy,

materiały już bym miała

dodam, że jestem z Wrocławia

wdzięczna będę za każdą podpowiedź